kartki

Lift kwietniowy

22:18

Ostatnia praca kwietniowa, tym razem będzie to lift kartki Piekielnej Owcy ;) Skorzystałam z TEGO tutorialu, więc jeśli też macie chrapkę na taką karteczkę to polecam. Robi się ją szybciutko, jest na prawdę nieskomplikowana, a myślę że efekty każda z was może ocenić sama.



Kartka poleci na wyzwanie do Art Piaskownicy, więc jeśli ktoś jest zainteresowany szczegółami na samym dole wpisu zamieściłam banerek odsyłający do strony wyzwania- wystarczy kliknąć ;)
PS. Wreszcie zainwestowałam w masę plastyczną i foremki ;) Świetna rzecz, tylko nie wiem jak powstrzymać pękanie masy podczas suszenia :<



No i na koniec życzę wszystkim przyjemnej majówki :) U mnie pewnie niedługo zrobi się cicho- od czerwca znów zaczynam sesję, a to niestety przełoży się na moją jakąkolwiek płodność scrapową. Teraz znów zacznie się pilne ślęczenie nad książkami... Cóż, myślę że nie tylko mnie to czeka ;)

http://art-piaskownica.blogspot.com/2014/04/kwietniowy-cardlift_7.html

wymiana

Wymiana kwietniowa cz. II

17:39

Ponieważ przesyłka Lawendowego Czasu przyszła trochę później, a ja ostatnio miałam lekkie urwanie głowy, (nawet nie było kiedy potruchtać na pocztę) post z jej dziełami dopiero teraz. Mam nadzieję że mi wybaczy ;)


Jak widać, dostałam całą masę fajowych rzeczy, nawet pudełko jest niebanalnie zmediowane, więc chwalę się chwalę, i zapowiadam że długo w tej formie nie zostanie, bo pewnie całkiem niedługo jakoś przerobię te malunki ;)



Albumik - fajowy ;) Bardzo podoba mi się ta forma tworzenia mini albumów i chyba kiedyś sama będę musiała nad tym posiedzieć. No i na koniec co mi spadło z nieba- a jest tego wcale nie mało ;)


Jeszcze raz bardzo bardzo dziękuję za wymianę, mam nadzieję że moje przydasie spodobały Cię się co najmniej tak samo jak te które dostałam od Ciebie ;)

dziecko

Komunia

17:02

Powoli kończy się kwiecień, a co za tym idzie nadciąga sezon komunijny :) Karteczkę stworzyłam z myślą o kuzynce która pod koniec maja będzie pierwszy raz przystępować do tego sakramentu, a ponieważ może się to zbiec z moimi egzaminami wolałam przygotować ją wcześniej.
Postawiłam na zwykłe dziewczęce kolory- połączenie różu z jasną szarością papierów Tylko mnie kochaj i Mushrooms. Kartka jest warstwowa, ale nic z niej dziwnie nie wystaje, bo musiała w całości zmieścić się do koperty ;)


 

Nie sądzicie prace z przeszyciami zawsze mają w sobie to "coś" czego nie mają zwykłe sklejone ze sobą papiery? Nie ważne czy to przeszycia ręczne, maszynowe, nitką, muliną czy nawet sznurkiem, zawsze dodają kartce uroku, mimo że w sumie są dodatkiem na który nie zwraca się uwagi ;)


decoupage

W lekkim Vintage'u

20:40

Wreszcie zebrałam się, żeby pokazać coś nad czym bardzo długo pracowałam i pochłonęło zdecydowanie zbyt dużo mojej uwagi :) Wybaczcie że znów z decoupagem- szafeczka robiona była na specjalne zamówienie i nie mogłam sobie odmówić takiej małej przyjemności ozdabiania jej ;)


Przyznaję że mimo ogromnej radości, szafeczka sprawiła mi też nieco niespodzianek... ;)
Pierwszy raz użyłam nieryżowego papieru do tak dużej pracy- bardzo się martwiłam, że namoczony papier podrze się, sfałduje lub zniszczy. Jeśli mam być szczera, nie lubię pracować z tym materiałem bo zwyczajnie nie umiem go używać. Tym razem jednak warto było poćwiczyć, bo niesamowicie urzekł mnie wzór z motywem listu i statków :) Na szczęście wszystko nałożyłam jak trzeba i mebelek nie ma żadnych widocznych skaz.



Pierwotnym pomysłem było stworzenie klimatycznie ciężkiej, mocno postarzanej szafki na męskie biurko. Miałam w planach mosiężne uchwyty, dużo ciemnej bejcy i patyny, a niestety, szafka miała wobec mnie inne plany ;) Po nałożeniu motywu nie miałam serca robić z niej ciemnego klamota i po krótkiej konsultacji zdecydowałam się na jasne kolory z patynowym wykończeniem. Coraz bardziej przyzwyczajam się do tego cieniowania :D


No i koniec końców organizer prezentuje się jak widać :) Mam nadzieję że jeszcze nie raz pochwalę się takimi pomysłami, bo sprawiają mnóstwo radości przy ich tworzeniu.

notes

Kwietniowa wymiana z gwiazdkami

15:41

Kolejna edycja wymiany na Collage Caffe- tym razem wysyłałyśmy do siebie wszelkiego rodzaju odłamki sfer niebieskich ;) Ode mnie tym razem trochę więcej moich dzieł, ale nie powstrzymałam się i przydasie też dorzuciłam.

Na początek twór, który wymagał ode mnie najwięcej zaangażowania- nocny pamiętnik. Podczas jego tworzenia zdarzyła mi się mała katastrofa, ale na szczęście sam notes nie ucierpiał. Mediowałam skrzydła i napis niebieską mgiełką, a kiedy odstawiałam tekturki do wyschnięcia potrąciłam ręka odkręconą buteleczkę T.T Tak to jest jak się prace po nocy robi ;) Nie ucierpiało nic z wyjątkiem biurka i moich rąk, ale mgiełka uparcie nie chciała się domyć i chodziłam na uczelnię ze skórą koloru Smerfetki ;)



Po drugie- jakoś tak "zrobił mi się" dość spory Shadow box. Bałam się że w paczce coś mogłoby się urwać, więc zdecydowałam się na taki zamykany. Mam nadzieję że dojedzie w całości ;)



No i na koniec paczuszka przydasów do własnych projektów. Nie jest tego za dużo, bo ciężko jest znaleźć takie gwiezdne wzory, ale podzieliłam się kilkoma kartami Galerii Papieru, akurat pasowały idealnie ;) Mam nadzieję że wszystko szybciutko dojdzie do domu Lawendowego Czasu- tu możecie zobaczyć jej blog i tez pozachwycać się jakie świetne rzeczy robi [KLIK!]


http://collagecaffe.blogspot.com/2014/04/wymianowo-poetycko-literacko.html

porady

SMASH book- z czym to sie je i jak sie za to zabrac?

22:15

   Hej wszystkim, mam nadzieję że taka lekko przydługawa recenzja was nie przestraszy ;) Obiecywałam napisać trochę więcej o wynalazku, który w świecie scraperskim istnieje już dość długo, cały czas egzystuje, ale i tak mało o nim słychać. O co chodzi? O SMASH oczywiście. Od razu uprzedzam, że żaden sklep mi za plecami nie stoi, recenzja będzie i o oryginalnych i o podrabianych bookach ;)

  SMASH book to w skrócie dość spory zeszyt, który może służyć (prawie) wszystkiemu: może być pamiętnikiem, albumem, zbiorem myśli i śmiesznych obrazków, rzeczy które nam się podobają i które chcemy zachować, notatnikiem, w skrócie- bombą na przetrzymywanie wspomnień i bibelotów. Brzmi... Banalnie i trochę kolorowo, prawda? Bo takie rzeczy w sumie można robić i w bazie którą kupimy i za dyszkę w Empiku, nie trzeba od razu zamawiać SMASHa. Można? Można, i wiele scraperek to robi. Ja zdecydowałam się kupić oryginalny, zaraz wytłumaczę dlaczego.

Okej, to zaczynamy ;)
1. Czego potrzebujemy na początek, czego nie i jak to wygląda? 


Co wybrać na początek, a co zostawić sobie na później? To zależy co chcemy mieć w albumie. Ja nie nastawiałam się na konkrety kupując mój album, więc jest typowym setem początkującego. Brałam smasha w zestawie- po pierwsze dlatego że koniec końców wychodzi taniej, a po drugie że wiele rzeczy z zestawu nie jest osobno dostępnych w sprzedaży.Wszystko co widzicie powyżej to zestaw, który skompletowałam na pierwsze zmagania z tym zeszytem, a więc to co mamy już w kicie startowym (oznaczone gwiazdką) i to co zdecydowałam się dokupić już przy pierwszych zakupach.
  • Co kupić na początek?
Po pierwsze, jeśli chcemy  kompletować oryginalny SMASH będzie nam potrzebny sam zeszyt. Chcesz spróbować, nie wiesz czy w ogóle Ci to podpasuje, nie chcesz wydawać 60zł na sam start? W wielu sklepach scrapbookingowych można kupić wynalazek który nazywa się SMASH MINI. Po pierwsze jest o połowę tańszy, (przy tym mniejszy i cieńszy, przez co nie zmęczysz się na starcie) a po drugie pomaga się przyzwyczaić do smashowej formy.


 W komplecie do obu notesów dodawany jest długopis z dwoma końcówkami- z jednej mamy cienkopis, z drugiej klej. Do zeszytów z reguły dostaniemy tylko cienkopis z czarnym tuszem, ale można również dokupić błękitne i różowe (koszt to około 10-12zł).


Dodatki do zeszytów
Po drugie będziemy potrzebować dodatków do SMASHa. Tych na rynku jest multum, każda znajdzie coś dla siebie. Podzielmy dodatki na firmowe, dedykowane do smasha i standardowe, które możemy wykorzystać nie tylko w zeszycie, ale również do standardowych projektów scrapowych. Dodatki firmowe są utrzymane w tym samym stylu, w którym tworzone są nadruki na stronach, stanowią fajne uzupełnienie kompozycji, ale wcale nie są konieczne, szczególnie jeśli dopiero zaczynacie :)

Firmowe dodatki
Firma SMASH na tę chwilę oferuje około 50 różnych dodatków i elementów, które możemy wykorzystać w zeszytach. W gruncie rzeczy można stworzyć cały zeszyt w oparciu tylko o nie (szczególnie że niektóre dodatki, tak jak przy smashu vintage są dedykowane bezpośrednio do konkretnego notesu), bo dostaniemy markowe tusze, taśmy washi, przekładki, datowniki i tym podobne, ale absolutnie nie musimy się ograniczać tylko do nich.
Poniżej prezentuję Wam kilka wybranych, najbardziej potrzebnych (wg mnie oczywiście) dodatków firmowych z krótkim komentarzem. Mam nadzieję że tak zdjęcia jak i opisy pomogą Wam trochę we własnym dobieraniu własnego zestawu :)

1. Notesy tematyczne
Na chwilę obecną uzbierałam 6 notesów, każdy z nich zawiera około 10 wzorów kart jurnalingowych po 3 karty z każdego wzoru. Szczerze powiedziawszy początkowo nie byłam do nich przekonana, ale teraz korzystam z nich na prawdę bardzo często- smash ma bardzo często całe zadrukowane strony i zwyczajnie nie zawsze jest gdzie wrzucić jurnaling z danego wydarzenia. Dodatkowo notesy mają już nadrukowane pomysły na taki wpis, więc nie trzeba nawet szczególnie się wysilać przy wymyślaniu komentarzy do danego wydarzenia. Przykład? W notesie "Top 10" mamy listy dotyczącej ulubionych piosenek, notes "Travel" ma karty dotyczące miejsc które chcemy odwiedzić, listę rzeczy do spakowania, kartę z najlepszym wspomnieniem z wyjazdu, a notes "Family" miejsce na przykład na jurnaling dotyczący tego jakimi chcielibyśmy być rodzicami.


2. Elementy wystroju okładki i grzbietu
Nie musimy zostawiać naszych okładek w niezmienionym stanie i firmowe dodatki pozwalają na dokonanie zmian także na tym polu. Mamy do wyboru kalkomanie, samoprzylepne alfabety, czy właśnie metalowe klipsy do grzbietu naszego SMASHa. Ja wolałam nie urozmaicać okładki przez częste podróże z zeszytem, ale ostatnio skusiłam się na zestaw klipsów- mam już kilka notesów i chciałabym pooznaczać je na półce, a taki zestaw zdecydowanie to ułatwi. Pozostałe etykiety możemy wykorzystać już w środku zeszytu. Koszt? Około 20zł, w zestawie są dwa klipsy oraz 18 etykiet.


3. Opaski do spięcia zeszytu
 SMASH po zapełnieniu staje się w pewnym stopniu problematyczny przy transportowaniu i przechowywaniu go wśród innych scrapowych gratów. Przede wszystkim to raczej nie jest forma, którą w całości zapełnimy jednym wydarzeniem (ja ze swoim pracowałam przez rok), więc konieczne będzie spięcie zeszytu, który z czasem będzie się robił coraz grubszy. Opaska materiałowa sprzedawana jest pojedynczo oraz w zestawie z niektórymi SMASHami, a gumowe opaski kupimy w osobno. Koszt? Około 10zł.


 4. Koperty i kieszonki
Kolejnym fajnym produktem są kieszonki i koperty do poszczególnych zeszytów, ja akurat kupiłam zestaw 4 z nadrukowanym kalendarzem, ale znajdziecie też inne wzory i rozmiary.


5. Różne dziwne cuda marki SMASH, których nie znajdziecie nigdzie indziej, ale na pierwszy rzut oka wydają się dość dziwne
Przyznaję się szczerze, że akurat w te "cuda" zbyt często nie inwestowałam. SMASH ma bardzo bogatą ofertę takich dziwactw, od sliderów w kształcie wieloryba czy jednorożca, przez ciasteczka z wróżbą (i wkładami do ciasteczek z wróżbą), automaty z gumą (?!), kołatki z lwem... Na pewno podczas szukania dodatków prędzej czy później na nie traficie.
Ja trochę przez przypadek kupiłam kiedyś książeczkę z odrywanymi karteczkami na genialne pomysły. Do tej pory nie miałam okazji go wykorzystać, ale pewnie w końcu zdecyduję co z nią zrobić. Co ciekawe, po wykorzystaniu wszystkich odrywanych karteczek w dalszym ciągu zostaje nam gotowa do zagospodarowania książeczka :)


Dodatki niefirmowe, które i tak w końcu pójdą w ruch
Cóż, tu mogłabym wymieniać do końca świata wszystkie elementy jakie tylko kiedykolwiek ktoś użył w scrapbookingu, ale przygotowałam Wam małą listę mojego przydasiowego must have.

1. Taśmy washi
 Firma SMASH co prawda oferuje nam do kupienia oryginalne taśmy washi, ale jeśli mam być szczera wybór nie jest zbyt pokaźny, a same taśmy różnią się od tych standarowo dostępnych na rynku. Ja posiadam w swoim zbiorze tylko dwie firmowe taśmy i raczej nie kupię ich więcej.
Jeśli chodzi o zwykłe taśmy, to w smashu używam ich na prawdę sporo i bardzo podoba mi się efekt jaki dają. Na pewno z nich nie zrezygnuję :)


 2. Papiery scrapbookingowe, karty jurnalingowe do Project Life, ATC i kieszonki
Moim zdaniem nie są materiałem koniecznym do zeszytu, ale zdecydowanie urozmaicają wygląd wpisu. Do kieszonek zawsze można wrzucić drobne pamiątki czy bileciki, karty do PL często mają świetne grafiki czy napisy (można je wyciąć lub wkleić w całości), a czyste karty jurnalingowe świetne nadają się do zapisywania krótkich komentarzy.


3. Naklejki i die-cuty
W zeszytach na prawdę bardzo często korzystam z różnego rodzaju naklejek czy chip boardów, ale również gotowych elementów dostępnych w paczkach z die cutami. Tutaj nie podpowiem Wam nic poza tym, żeby kierować się własnym gustem i kolorystyką stron w SMASHu, bo wybór jest na prawdę ogromny (a wliczając printable praktycznie nieograniczony).


Co kupić za pierwszym razem do pojedynczego zeszytu lub zestawu?
Tak jak pisałam na początku, mój pierwszy SMASH kupiłam bez jakichś konkretnych wymagań i zestaw z czerwonym zeszytem okazał się strzałem w dziesiątkę :)
Mimo to, do pierwszych zakupów dorzuciłam:
- notes "Specjalne okazje" (taki jeden notesik wystarczy spokojnie na 2-3 Smash Booki, ale pamiętajcie że jesteście ograniczeni tylko do jednego tematu)
- koperty kalendarzowe do dodatkowego zbierania pierdółek (jedna koperta pomieści około 5 pocztówek z wakacji lub wyjazdu, różne kartoniki i rzeczy których wolimy nie przyklejać)
- naklejki i dodatki z normalnej oferty scrapbookingowej
+ oczywiście rzeczy które od początku były w zestawie- taśma washi, notatnik z cytatami, naklejki, malutki notes, spinacze i gumka którą widać na czerwonym zeszycie.

Wszystko to pozwoliło mi oswoić się ze smashową formą, zdecydować o tym jakie dodatki mi się podobają a które nie (mając taką paczkę można przetestować na prawdę sporo). Następnych zakupów nie potrzebowałam wcale tak wcześnie, a wszystko co dokupiłam jest w ciągłym użyciu :) Na start wydałam około 150zł, ale biorąc pod uwagę skalę roku nie jest to tak duży wydatek. 

Co zostawić sobie "na potem" 
SMASH oferuje szeroką gamę przydasiów do konstruowania albumów. Moim zdaniem zdecydowanie powinnyśmy zostawić sobie na później takie elementy jak zdrapki, slidery, dodatkowe pisaki i tusze czy zakładki. Dlaczego? To fajne rzeczy, które urozmaicą album, ale najpierw dobrze byłoby coś w nim mieć. Przekładki, slidery, zakładki będą pasowały tylko do pełnowymiarowego albumu, a jeśli nie trafimy w tematykę na początku, to później nie będzie co z tym zrobić. Ja na następne zakupy zostawiłam sobie też datownik- bo wiem że będę z niego korzystać, ten z zestawu jest bardzo fajny, ale w myśl zasady "co za dużo to nie zdrowo" zostawiłam go na potem.
Odradzam też na sam start od razu inwestować w te "dziwaki" o których mówiłam wcześniej- jeśli któryś z elementów nie spodobał się Wam od pierwszego wejrzenia, to dajcie sobie czas, w pewnym momencie prawdopodobnie będziecie wiedzieli co zrobić z takim cudem ;)

Czy obowiązują jakieś konkretne zasady w wypełnianiu SMASHa, czego unikać?
Wbrew temu co obiecuje nam pierwsza strona zeszytów (że wszystko wolno), jednej rzeczy nie polecam nadużywać. SMASH ma bardzo małą bindę, która nie przeszkadza w normalnym użytkowaniu, ale w przechowywaniu już owszem. Przy konstruowaniu prac lepiej więc będzie odpuścić sobie kosteczki 3D, wszelkie elementy wystające i naklejanie kilku arkuszy na siebie. Oczywiście pojedyncze strony w albumie nie zawadzą, ale nie może ich być dużo - najlepiej jeśli od razu darujecie sobie przestrzenne prace, bo album na tym ucierpi, a wraz z nim wasza cierpliwość. SMASH po prostu się nie zamknie.


UWAGA- jeśli mimo wszystko będziecie chciały używać wypukłych elementów, koniecznie będziecie potrzebowały gumki do spięcia notesu. Jeśli kupujecie notes bez zestawu, jest to bardzo dobry pomysł. Nie jest to duży wydatek, za zestaw dwóch gumek do albumu płacimy około 10zł, a oszczędzicie sobie nerwów i miejsca przy konstruowaniu. Opisałam je w elementach firmowych które możecie dokupić do zeszytu, więc jeśli przyjdzie Wam na nie ochota, wystarczy zdecydować czy wolicie opaski materiałowe czy gumowe.


 To na przykład mój pierwszy SMASH (album mini), który już sam w sobie jest dość cienki, więc nie powinien być tak "puszysty" po wypełnieniu. Nie wzięłam pod uwagę wielkości bindy i pakowałam do niego masę tekturek, kosteczek i całej reszty ;) W pewnym momencie miałam problem z przekładaniem kartek i zamknięciem notesu.

Poza tym? Na prawdę wszystko wolno. Tak jak mówiłam, możecie go wykorzystać do wszystkiego co tylko Wam się spodoba. Ja pokochałam go za formę i na prawdę piękne, starannie wykonane wnętrze, którego nie odwzorowałabym robiąc zeszyt samodzielnie. Jest po prostu kawałkiem świetnej scrapowej bazy, w dużym formacie, z fajnymi, nowoczesnymi wzorami. Tego nie będziemy miały w gładkim zeszycie. Kolejnym plusem jest ogromna gama dodatków- każdy znajdzie coś dla siebie, w na prawdę fajnej jakości, tutaj na prawdę nie musimy się bać że coś będzie kiepsko wykonane.
 Ma natomiast dwie poważne wady, czyli zbyt wąska binda i cena - dlatego warto się zastanowić zanim go kupimy.

Gdzie znajdę inspiracje do pracy ze SMASH bookiem? 
 Po pierwsze polecam Wam You Tube :) Zanim kupicie zeszyt zawsze możecie obejrzeć filmik na którym strona po stronie prezentowany jest każdy rodzaj SMASHa. Tam również znajdziecie projekty scraperek z całego świata, które pokazują swój progres z zeszytami i na pewno podłapiecie fajne wskazówki.


Jeśli zamiast filmików wolicie oglądać zdjęcia- standardowo polecam Pinterest. Jeśli szukacie tablicy poświęconej typowo projektami smashowymi, zapraszam do mnie :) Klikając obrazek poniżej przeniesiecie się do mojej bazy inspiracji. 

https://www.pinterest.com/egawdziska/smash-book/

Jeśli zainteresował Cię ten post i chcesz zobaczyć moje prace z wykorzystaniem SMASHa, wystarczy że klikniesz w ikonę sowy poniżej :) Zachęcam też do komentowania posta i zostawiania pytań, na każde bardzo chętnie odpowiem i w miarę możliwości- doradzę. 

http://stalowa-kanciapa.blogspot.com/search/label/SMASH


kartki

Wielkanoc

14:04

To już chyba ostatni wpis świąteczny. Jajek mi spokojnie wystarczy na obdarowanie całej rodziny, a ponieważ zostało jeszcze trochę czasu, zrobiłam (jednak) kilka kartek. Szału nie ma, bo i być nie było, karteczki typowo dla rodziny, która nie akceptuje nadmiernie wystających elementów z kartek ;)





Użyłam trochę brokatu, żeby ożywić kartki i nawet udało mi się go uchwycić na zdjęciach ;) Tak jak uprzedzałam, kartki wyszły proste, ale chyba nie ma co przesadzać, w końcu będą jedynie dodatkiem do jajek. Apropo`s ozdób wielkanocnych... wciąż wisi nade mną widmo świątecznego wianka. Ciekawe czy w ogóle w tym roku się za niego zabiorę ;P

Karteczki zgłaszam do wyzwania Na Strychu, a nuż coś upoluję tej Wielkanocy ;) Więcej szczegółów możecie uzyskać po kliknięciu w banerek poniżej.

wielkanoc

decoupage

Coraz bliżej święta

02:03

Wielkanoc coraz bliżej, więc pora też kończyć tworzenie różnego rodzaju dekoracji świątecznych. W tym roku prawie nie robiłam świątecznych kartek, a zdecydowałam się skupić na decoupagowanych jajkach. Wydaje mi się że to mimo wszystko milszy prezent :)




Ostatnio dostałam w prezencie mały słoiczek patyny- zwykłej złotej, bez wymyślania. Nigdy wcześniej z niej nie korzystałam, ale już widzę ogromną różnicę między pracami docieniowanymi patyną, a tymi bez niej. Czasami zastanawiam się gdzie ja się uchowałam że do tej pory nie używałam tak podstawowych rzeczy ;) No i największy jajkowy projekt tego roku, czyli złote jajeczko. Na zdjęciach wyszło nieco brązowe, ale na prawdę ładnie lśni w słońcu ;)

album

Wstep do SMASHa

12:34

Jeszcze na Boże Narodzenie dostałam w prezencie mini album SMASH. Przyznam że początkowo byłam średnio pozytywnie nastawiona do zabawy z notesem w cenie dobrej książki z twardą okładką, ale akurat swój pierwszy notes (jak już wspomniałam) dostałam :) Przeleżał u mnie trochę zanim się za niego zabrałam- mój pierwszy SMASH to mini album 3D, same się więc pewnie domyślacie jak ciężko było wymyślić coby tu z nim zrobić... I wreszcie znalazł swoje powołanie w przechowywaniu zdjęć z ostatniego wyjazdu do Katowic ;) A ponieważ jeszcze w ogóle nie próbowałam się bawić z takimi rzeczami- to album poleci na wyzwanie do Scrapin.


Myślę że nawet przygotuję wpis na temat SMASH'a i ogółem tego czym to cudo jest i jak to ugryźć. Tak jak mówiłam- nigdy wcześniej nie ciągnęło mnie do rzeczy tego typu, ale patrząc na wpisy wielu blogerek jakoś zaczęły mnie interesować rzeczy typu Project Life czy SMASH. Same musicie przyznać, że jest to bardzo podobny produkt :)



Prace nad albumem szły mi wyjątkowo szybko- tym razem absolutnie nie szłam na żywioł, każda strona była przemyślana już na etapie wywoływania zdjęć (kolejna nowa rzecz, zwykle po prostu siadam i nagle wychodzi mi scrap), więc samo złożenie go do kupy już nie zajęło dużo czasu. Jak widać większość zdjęć jest oprawiona bardzo kolorowo, bo i sama impreza była energetyczna.

 
  


Chyba nie mogłam prosić o lepszy prezent. Album zresztą prawie się nie domyka x) SMASH to fajne miejsce do przechowywania nie tylko samych zdjęć, ale przede wszystkim ogromnej ilości bibelotów które niosą duży bagaż emocjonalny. Oczywiście możemy to zbierać również w każdym innym miejscu, ale forma albumu z zapiskami zdecydowanie podbiła moje serce.


No i na koniec zapraszam do udziału w wyzwaniu :) Jak zawsze klikamy w banerek poniżej, jest jeszcze dużo czasu żeby spróbować swoich sił. Jak zinterpretowałam cytat? Hm... Pierwszy raz w życiu zrobiłam tak przemyślaną pracę x) Od zakupów, przez wywołanie konkretnych zdjęć, aż po końcowe "doszlifowanie całości". Do tej pory ciarki mnie przechodzą jak pomyślę ileż to energii zużyło! Ale sama muszę przyznać, że efekt był tego warty (choćby dla samej zabawy!) ;)

http://scrappin-fantasies.blogspot.com/

Instagram


Popular Posts

Like us on Facebook

Flickr Images