Święta przed nami, a ponieważ coraz więcej osób zadaje sobie pytanie co właściwie z robić (lub nie robić) z grudniownikiem, zdecydowałam się podzielić własnym doświadczeniem w tej materii. Zapraszam ;)
Cześć! Dzisiaj mam dla Was coś zupełnie innego, ale nadal w tematyce świątecznej. Jak zwykle nie mogę poprzestać na zwykłym boxie, więc i dzisiaj prezentuję Wam małą wariację- świąteczny domek.
Powoli zbliża się ten magiczny moment, kiedy trzeba się w końcu pokazać ze świątecznymi kartkami. Ja w tym roku może nie szalałam, ale i tak udało mi się skleić kilka sztuk :)
Zamarzyły mi się wycinanki z Silhouette. Takie białe, delikatne jak piórko, przeszyte prostym ściegiem na maszynie. Wycinanki z napisami, delikatnymi listkami, gotowe żeby użyć ich w grudniowniku. Spojrzałam więc w swój portfel, obadałam konto, jeszcze raz spojrzałam w portfel i gorzko zaśmiałam się nad swoim losem. W sumie nie wiem kto szczerzył się bardziej, ja nad swoją niedolą, czy ten świecący pustką nieszczęśnik. Inne możliwości? Cóż... Sprzedaż nerki raczej odpadała (studenckie nery to raczej nie jest chodliwy towar, nie sądzicie?), natomiast diabeł odmówił pertraktacji, broniąc się że bab na posyłki ma już wystarczająco dużo (tu podobno szykują się zwolnienia przed świętami), a tak w ogóle to złego diabli przecież nie biorą.
Dzięki Bogu znalazł się jednak jeden anioł, który ulitował się nad losem nieszczęśniczki i nie musiałam sprzedawać ani nerki ani wątroby :) Możecie za to od czasu do czasu sprawdzić TO miejsce, bo niedługo pojawi się tam moja inspiracja dla tego cudownego człowieka!
Zaczynamy! Kalendarze bardzo wyraźnie krzyczą że oto wybiła godzina grudniowa, a to oznacza ni mniej ni więcej a właśnie to że pora się zabrać za grudniownik. W tym roku w całości postawiłam na koszulki (ewentualnie lekko przetykane scrapowymi przekładkami) i w 100% idę na żywioł. Co to jest grudniownik i jak się za niego zabrać możecie przeczytać na przykład TUTAJ, a jeśli macie ochotę zobaczyć jak ja przygotowuję się do tego przedsięwzięcia- zapraszam do dalszej części wpisu :)
Wreszcie udało mi się skończyć wszystkie zamówione kartki świąteczne, więc mogę się pochwalić co wyprodukowałam w tym roku. Niestety nie wszystkim zdążyłam zrobić zdjęcia, bo po pierwsze światło mnie ostatnio nie rozpieszcza, a po drugie musiałam bardzo szybko je oddać (w końcu to ostatni dzwonek żeby wysłać swoje kartki).
Studentka grafiki projektowej z hoplem na punkcie akwareli, drewna i babskiego designu, projektantka i scraperka.