W dzisiejszym wpisie podpowiem jak łatwo wykonać pudełko w kształcie szkolnego plecaka- idealny jako pojemnik na kartkę okolicznościową lub drobne słodycze i prezenty nie tylko dla uczniów :)
Przyznaję że bardzo rzadko robię boksy, ale ostatnio miałam na prawdę dobry powód :) Z okazji ślubu powstał bardzo jasny, elegancki exploding box z tekturkowym środkiem- zaczynam się zastanawiać nad nowymi wykrojnikami, ale póki co chyba jeszcze sobie na nie poczekam :)
Torcik na środku po raz kolejny został zmajstrowany za pomocą połączenia papierów i pasty strukturalnej dla nadania efektu kremu/śmietany, a dodatkowo dorzuciłam jeszcze białe różyczki i perełki w płynie. Papiery to UHK, na razie w dalszym ciągu Mushrooms :)
To tyle ode mnie na dzisiaj :) Box leci na wyzwania do Agnieszki na pierwsze wyzwanie (standardowo klikamy w banerek żeby przenieść się na stronę wyzwania):
Do Namaste na wyzwanie ślubne (o, tutaj majcie link to wyzwania KLIK!, a poniżej banerek do sklepu, który działa tak samo jak powyższy)
Oraz do Dream Craftu na wyzwanie 'I ślubuję Ci..." :) Również wystarczy kliknąć poniżej aby przenieść się na stronę wyzwania :) To tyle ode mnie, do zobaczenia niedługo :)
Cześć wszystkim :)
Czy wiecie jak w Japonii obchodzi się walentynki? Kobietki takie jak my w ramach wyznania miłości (lub z obowiązku, kiedy na przykład komuś wisimy przysługę) na kilka dni przed walentynkami robią czekoladki. Można też je oczywiście kupić, wszędzie są kolorowe wystawy, a ulice tętnią kolorami. Walentynki na drugim końcu świata to festiwal czekolady :)
Zanim jeszcze poznałam scrapbooking, zainspirowana tą tradycją, sama zaczęłam z okazji walentynek robić praliny. Od tamtego czasu minęło już parę lat, ale wciąż co roku je robię! Nie tylko dla mojego chłopaka, także dla przyjaciół i ludzi którym "wiszę przysługę" ;)
Dzisiaj poza czekoladkami nie wyobrażam sobie nie dać Lubemu kartki, czy jakiegoś drobiazgu. Mój prezent w tym roku będzie jeszcze bardziej robiony własnoręcznie, bo nauczyłam się robić genialnie proste pudełka. Podobają się Wam?
W ramach inspiracji dla Piątku 13 zrobiłam moje pudełeczka w dwóch wersjach kolorystycznych- dla Niej i dla Niego. Oba pobieliłam gesso i do każdego dołożyłam malutki tag spełniający dwie funkcje: po pierwsze mogę napisać na nim imię obdarowanego, a po drugie spina mi pudełeczko. Dzięki temu nie będę musiała już kleić góry, a czekoladki i tak będą miały utrudnioną drogę ucieczki.
Jak tam Wasze walentynkowe przygotowania? Ja już nie mogę się doczekać tego dnia :)
Ostatni tydzień był dla mnie niezłą przeprawą. Niestety nie wszystkie przydasie wróciły ze mną ze wsi i musiałam poczekać tydzień aż do mnie wrócą- i niestety nie wróciły. Dlatego musiałam sobie poradzić z tym co miałam, a miałam niewiele- kosteczki 3D, stare, brzydkie jak noc drewniane pudełko na którym dawno temu uczyłam się decoupagować i najnowsze papiery UHK Mademoiselle (bo akurat do mnie listonosz przyszedł). Znów udało mi się udowodnić, że jak ktoś chce, to zrobi wszystko nawet z małą ilością przydasi ;)
Pudełko pierwotnie miało czarne wieczko, a ja zostałam bez papieru ściernego, za to z kremową farbą. Na szczęście wszystko ładnie się pokryło. Niestety nie potrafię przetransferować napisu na tekturkę, ale wystarczyło ją postemplować.
Pudełko przygotowałam w ramach inspiracji do nowego wyzwania Scrappin ;) Wytyczne są prościutkie, więc nawet ja z mocno ograniczonymi zasobami dałam radę. Wystarczy użyć trzech warstw i min. jednej tekturki. Fajne, prawda? ;) Zapraszam do udziału w wyzwaniu i serdecznie dziękuję za wszystkie komentarze!
Nareszcie nadszedł marzec :) Aż ciężko jest mi uwierzyć, że po tylu miesiącach ponurej atmosfery wreszcie wyjdzie nieco więcej słońca. Co prawda przeraża mnie wizja przestawienia zegara, ale... myślę że dla tych kilku minut więcej światła dziennie każdy jest w stanie się z tym pogodzić.
A dzisiaj coś nowego- do tej pory jeszcze nie robiłam takich malutkich scrapowych pudełeczek i... chyba się zakochałam. Jest to może czasochłonna, ale na prawdę bardzo, bardzo wdzięczna praca :) Pudełko jest robione od zera na papierze o gramaturze 300g/m2, więc żadne ilości kleju mu nie były straszne, a cała konstrukcja jest na prawdę bardzo stabilna i porządna.
Użyłam znalezionej gdzieś kiedyś kamei (leżała u mnie dobry rok zanim ją wykorzystałam), UHaKowych Tropial Fruit i Babskiego Wieczoru Piątku Trzynastego.
Na koniec zachęcam jeszcze do komentowania :) Bardzo chętnie zobaczę Twój blog, więc jeśli chciałbyś/ chciałabyś pochwalić się swoimi pracami zostaw proszę swój adres :) Każdego postaram się odwiedzić. Życzę wszystkim powodzenia i miłej pracy nad własnymi pudełeczkami!
Podczas sprzątania folderu ze zdjęciami na dysku znalazłam kilka starych zdjęć moich projektów z czasów zanim na poważnie zabrałam się za decoupage czy inne techniki ozdabiania drewna. W oko wpadła mi jedna skrzyneczka, którą zrobiłam przyjacielowi na osiemnaste urodziny (czyli będzie już ze dwa lata, jak to zdjęcie kurzy mi się na dysku). No więc odgrzebałam wszystkie zdjęcia, popaczałam i... Pomyślałam że można by się tym pochwalić.
Skrzyneczka została zainspirowana książką, dzięki której Roberta poznałam (bo tak się nazywa ów jubilat)- "Eragonem" Christophera Paoliniego. Jest to co prawda historia jeszcze z czasów gimnazjalnych, ale znajomość się utrzymała i w ramach prezentu postanowiłam przygotować mu pudełko wypełnione słodyczami ;)
Skrzyneczka powstawała nie dość, że w bólach, to też przy pomocy pędzli do miniatur, a w przypadku oka- igły. Całość malowana była farbami olejnymi, a więc potwornie gęstymi i mało skorymi do szybkiego schnięcia, więc wykonanie szkicu, pierwszej warstwy koloru i cieniowania zajęło w sumie trzy tygodnie dłubania. Najdłużej maltretowałam skrzyneczkę pod koniec- uznałam że tylko polakierowane boki będą zbyt nudne i wykonałam na nich kolejne błękitne ornamenty. Ścieranie (bardzo delikatne, żeby usunąć wypukłości, a nie naruszyć wzoru) i potem lakierowanie pokrywki zajęło trzy dni...
Wiele rzeczy niedługo się skończy- matury, rok szkolny, a dla
niektórych szkoła w ogóle. Dlatego warto obdarować ludzi którzy byli z
nami tak długo i pomogli w wielu trudnych sytuacjach, albo swoim
zaangażowaniem umożliwili nam realizacje swoich planów i marzeń. Z
okazji zakończenia roku cała moja boska paczka aktywowa zdecydowała się
podarować pani Monice i Joli małe, ale za to niezapomniane drobiazgi w
podziękowaniu za ich zaangażowanie i cierpliwość :) Pełna
odpowiedzialność za przygotowanie tychże spadła na mnie, a wynikami
dzielę się tutaj :) Mam nadzieję że pudełeczka (wraz z kartkami, które
jeszcze są w drodze) spodobają nie mniej niż inne moje prace.
Pudełeczko dość proste, nawet nie malowane, powstało w ramach odstresowania. Dlaczego? Matury wyciskają z człowieka wszystkie siły witalne, a co innego jak lakierowanie może odstresować biednego spracowanego maturzystę? I tak powstało pudełeczko słonecznikowe- tym razem zostanie przeznaczone na malutkie elementy do tworzenia biżuterii ;)

































