Boże Narodzenie

Domek wigilijny

21:30

Cześć! Dzisiaj mam dla Was coś zupełnie innego, ale nadal w tematyce świątecznej. Jak zwykle nie mogę poprzestać na zwykłym boxie, więc i dzisiaj prezentuję Wam małą wariację- świąteczny domek. 


planner

Planner 2016- recenzja

17:00

Cześć! Tak jak i w zeszłym, tak i w tym roku mam dla Was pełną recenzję plannerów z polskiej firmy Projekt Planner. Pokażę Wam jak dokładnie planerki wyglądają, co zmieniło się od zeszłego roku, czym różni się Linia Standard od Mint Elegance, jak planner wygląda od środka i jak dokładnie wyglądają wkłady. Standardowo zrobimy też listę wad i zalet oraz pokażę Wam czy warto lub nie warto się w taki planner zaopatrzyć. Zapraszam :)


Boże Narodzenie

Grudniownik 2015 #2

17:50

Dzisiaj nieco później niż zwykle, ale podrzucam Wam skończony drugi tydzień z grudniownika. W tym tygodniu będzie trochę o eksperymentach, domowym spawaniu koszulek do PLa, choince i... świątecznym manicure :) Zapraszam!


Boże Narodzenie

Pierwsze kartkowanie

21:20

Powoli zbliża się ten magiczny moment, kiedy trzeba się w końcu pokazać ze świątecznymi kartkami. Ja w tym roku może nie szalałam, ale i tak udało mi się skleić kilka sztuk :)


Boże Narodzenie

Grudniownik 2015 #1

18:39

Zamarzyły mi się wycinanki z Silhouette. Takie białe, delikatne jak piórko, przeszyte prostym ściegiem na maszynie. Wycinanki z napisami, delikatnymi listkami, gotowe żeby użyć ich w grudniowniku. Spojrzałam więc w swój portfel, obadałam konto, jeszcze raz spojrzałam w portfel i gorzko zaśmiałam się nad swoim losem. W sumie nie wiem kto szczerzył się bardziej, ja nad swoją niedolą, czy ten świecący pustką nieszczęśnik. Inne możliwości? Cóż... Sprzedaż nerki raczej odpadała (studenckie nery to raczej nie jest chodliwy towar, nie sądzicie?), natomiast diabeł odmówił pertraktacji, broniąc się że bab na posyłki ma już wystarczająco dużo (tu podobno szykują się zwolnienia przed świętami), a tak w ogóle to złego diabli przecież nie biorą.
Dzięki Bogu znalazł się jednak jeden anioł, który ulitował się nad losem nieszczęśniczki i nie musiałam sprzedawać ani nerki ani wątroby :) Możecie za to od czasu do czasu sprawdzić TO miejsce, bo niedługo pojawi się tam moja inspiracja dla tego cudownego człowieka!





Pierwszy tydzień grudnia rozpoczęłam od spięcia szanownych 4 literek i posegregowałam wszystkie przydasie które mogą się przydać w grudniowniku. Nie trzymam rzeczy świątecznych razem z resztą scrapowych i katkowych cudów, więc w pierwszej kolejności musiałam znaleźć karton z Bożonarodzeniowymi rzeczami i ogarnąć się z tegorocznymi zakupami. Tak jak w zeszłym roku, nie zaczynam też kartkowania przed grudniem :)




Drugiego grudnia przyszły do mnie przydasie od Miry i Family Portraits, więc od razu zabrałam się do majstrowania :) Powoli zaczęłam też kompletować prezenty świąteczne, ale ponieważ nie udało mi się na razie nic znaleźć skusiłam się na nową książkę Kosika :) Jak widać pewna szlachcianka raczyła dotrzymać mi towarzystwa i wyjątkowo nawet nie próbowała pogryźć mi obiektywu ;)
(tak, Luśka nie znosi zdjęć, a najłagodniejszą reakcją jest szczekanie i podgryzanie mi koca)





Trzeciego w końcu raczyłam poćwiczyć zdjęcia z Zenitem. Aktualnie robię zdjęcia dwoma obiektywami- kitowym Canonem 18-55mm i stałką Zenita 50mm ze zmienną przysłoną. Jak się pewnie domyślacie, znacznie lepsze szkło i lepsze światło ma Zenit, ale to obiektyw sprzed co najmniej 40 lat, więc robienie nim jakichkolwiek zdjęć to mordęga- zero Autofocusa, zero stabilizacji, a dodatkowo moje body niestety reaguje na ten obiektyw alergicznie, nie potwierdzając mi punktów ostrości. Wspominałam też że moim maxem jest tryb TV (samo ustawienie czasu naświetlania, ISO i przysłony)?
Tego dnia zacisnęłam zęby. Ustawiłam lampy. Powiesiłam na manekinie lampki, żeby przy okazji poćwiczyć bokeh.
A potem założyłam Zenita i przestawiłam tryb na Manual. Efekty możecie zobaczyć powyżej :)




4 grudnia nie obfitował w wydarzenia- to dzień praktyk i wyjazdu do Warszawy, stąd tylko jedno zdjęcie... Za to 5 zdecydowanie nadrabiał za cały 4 :)







Ostatni dzień zeszłego tygodnia znów w większości spędziłam na dojazdach, ale rano zdążyłam jeszcze złapać świętego mikołaja :) W tym roku chyba aż za dobrze wiedział czego mi potrzeba, więc wyściskałam go za wszystkie czasy! Albo raczej ich, bo dziwnym zbiegiem okoliczności złapałam Mikołaja i w Warszawie i w Szczecinie ;))



To już koniec pierwszego grudniowego wpisu, ale za tydzień we wtorek zapraszam na kolejny :) W międzyczasie będę miała też dla Was recenzję pewnego kalendarza (z rozdawajką!) i post rysunkowy do którego przymierzam się i przymierzam, ale cały czas nie wiem z której strony go ugryźć- trzymajcie kciuki żebym w końcu wpadła na jakiś ambitny pomysł :) 
Tymczasem trzymajcie się ciepło i do zobaczenia za kilka dni :)

PS. Dzisiejsze wpisy zgłaszam do Stryszkowego wyzwania ;) Koniecznie sprawdźcie ten bannerek!

http://blog.na-strychu.pl/2015/11/mega-wyzwanie-grudniownikowe-december-daily/

Boże Narodzenie

Grudniownik 2015

14:57

Zaczynamy! Kalendarze bardzo wyraźnie krzyczą że oto wybiła godzina grudniowa, a to oznacza ni mniej ni więcej a właśnie to że pora się zabrać za grudniownik. W tym roku w całości postawiłam na koszulki (ewentualnie lekko przetykane scrapowymi przekładkami) i w 100% idę na żywioł. Co to jest grudniownik i jak się za niego zabrać możecie przeczytać na przykład TUTAJ, a jeśli macie ochotę zobaczyć jak ja przygotowuję się do tego przedsięwzięcia- zapraszam do dalszej części wpisu :)


W tym roku będę kleić mój drugi w życiu grudniownik (pierwszy możecie zobaczyć TU), i tak jak w zeszłym roku będę korzystać z PLowych koszulek. Jest to po prostu wygodne rozwiązanie, bo zamiast codziennie kleić stronę, wystarczy że raz na kilka dni wsunę w kieszonki kilka zdjęć, które i tak musiałabym drukować. Jedyna ważna zmiana w stosunku do zeszłego roku to taka, że zamiast wywoływać zdjęcia w Rossmanie (albo nie daj Boże w empiku), będę po prostu zanosić je do punktu ksero niedaleko domu. Dlaczego w ten sposób? Rossman/ Saturn co prawda dają możliwość wydruku zdjęcia od ręki, ale po pierwsze jest to drogie rozwiązanie (min. złotówka za fotkę), to jakość wydruku... cóż, delikatnie rzecz biorąc pozostawia sporo do życzenia. Empik, w którym regularnie drukuję PLowe fotki nie ma takich problemów (zdjęcia od 30gr za sztukę przy o niebo lepszej jakości), ale okres oczekiwania na wydruk i dosłanie go wynosi około tygodnia, a przy jurnalu tego typu to po prostu za długo.


Jeśli chodzi o kolory, to w tym roku chyba dość średnio wpiszę się w klasykę :) Przede wszystkim chciałam wykorzystać karty, które kupiłam w zeszłym roku od Becky Higgins i nie kupować nic nowego póki te się nie skończą. Po szybkim przejrzeniu tego co mi zostało okazało się że większość jest turkusowa lub czerwona i właśnie takie kolory pewnie będą u mnie dominować. Z nowych kolekcji dodałam jeszcze odrobinę złota, a czerń... cóż, przyszwędała się bez większych powodów :) Z tego co widzę jednak na pintereście wpisałam się w tegoroczną modę jak ulał :)


Wyposażenie- w tym roku zrezygnowałam z miliona dodatków i cudów na kiju, na rzecz sprawdzonego staffu i lekkiego minimalizmu. Może zabrzmi to głupio, ale ostatnimi czasy traktuję scrapbooking jak własną garderobę- kupuję mniej, za to rzeczy które mam lepiej wpisują się w mój styl. Tak więc standardowo będzie u mnie dużo enamel dotsów, trochę stempli, dwie mgielki w czerwonych odcieniach, badziki od Studio Callico i standardowo tekturki zimowe od Studia Tekturek. Na pewno nie zawaham się sięgać do standardowych dodatków, ale mimo wszystko chciałabym zużyć jak najwięcej zapasów z zeszłego roku :)



Ostatnia rzecz którą chciałabym wypróbować, to spawanie koszulek. Prawdopodobnie widzieliście już nowe urządzenie od WRM (nazywa się Fuse Tool, na przykład TU można zobaczyć jak to cudo działa). Nie ukrywam że od momentu gdy zostało zapowiedziane wiedziałam co z nim zrobię :) Byłam nawet gotowa ściągać je samodzielnie z USA, gdyby nie to że... niestety nie jest przystosowane do europejskich napięć i musiałabym zainwestować również w przetwornicę. Z tego też powodu chciałabym spróbować jakoś zastąpić to urządzenie i albo będę przeszywać koszulki na maszynie do szycia (tak jak w TYM tutorialu od Antilight), albo własnoręcznie przerobię odrobinę moją lutownicę. Trzymajcie kciuki żebym przy okazji nie spaliła całego tego grudniownika ;)


To tyle ode mnie :) Wpisy z grudniownika prawdopodobnie będą pojawiały się u mnie co wtorek, a jeśli chcecie być z nimi na bieżąco, zapraszam serdecznie do polubienia mojego Kurduplowego Fanpage'a. Poza tym szykuje się małe świąteczne rozdawnictwo, więc kto ma ochotę na fanty (i to takie które mogą się przydać w przyszłym roku!), niech wpada mniej więcej w połowie grudnia.
Tymczasem trzymajcie się ciepło i do zobaczenia!

LO

Vintage LO

20:16

Cześć! Dzisiaj mam dla Was pracę, którą w sumie ciężko powiązać z moim standardowym stylem (no chyba że weźmiecie pod uwagę monochromatyczność), ale w gruncie rzeczy i tak sprawiła mi sporo radości. W stylu vintage nie zrobiłam nic już chyba z rok :)




 Tym razem w ruch poszła również maszyna- pierwszy raz próbowałam scrapować zygzakiem i stwierdzam że to łatwiejsze niż mi się wydawało, a efekt zdecydowanie jest warty takich eksperymentów :)


kartki

Z tagiem

07:30

Zanim na całego rozpocznie się sezon świąteczny, mam dla Was dziewczęcą kartkę urodzinową :) Tym razem wzięłam pod nóż UHKowe papiery (dawno nie miałam okazji nic z nimi zrobić, więc trzeba to było nadrobić) i kilka wykrojników, których już dość dawno nie używałam.
Tym razem użyłam również trochę gesso jako bazę pod brokat- celowałam w wykończenie trochę a la shabby, ale chyba użyłam zbyt żywych kolorów żeby faktycznie rzucało się to w oczy ;)





Zmieniając temat- jak tam Wasze grudniowniki? Mój już w całości skompletowany, myślę że koło weekendu pokażę Wam co mi piszczy w papierach ;)

Life lately

Life Lately- Chwile w obiektywie #5

08:00

Cześć :) W ramach czekania na słońce (ekhm, potrzebne mi do zdjęć PL'a), stwierdziłam że mogę w końcu zrobić podsumowanie LL. Jak zwykle będzie pijane, bo robię je kiedy mi wygodnie, ale mam nadzieję że tak czy inaczej Wam się spodoba :) Zapraszam!


Ostatni tydzień września 2015
Czekając na wyniki poprawek w końcu w spokoju mogłam pobyczyć się na kanapie. Zdążyłam zrobić nowy projekt cosplayu, wyjechać na wieś w weekend (i cały ten weekend spędzić na Marsie w towarzystwie Marka Watneya), cieszyć się z jesiennych kwiatów i liści.
Fauna, flora, plażing, sma...
tfu, autumning i sweather weather. I tak cieszyłam się każdą minutą ;)

 Październik 2015 
Tydzień 1
Cudowny tydzień, bo wciąż nie miałam ani grama wyników z uczelni.
Z radością rozpoczęłam 3 rok akademicki, w końcu wybrałam się z moim Lubym na odkładane od ponad miesiąca jesienne zakupy (znowu dostałam szału macicy na widok lakierów Sally Hansen, ale przynajmniej miałam co malować po ostatnim takim napadzie w YR). Udało mi się z koleżankami z uczelni odwiedzić też ogród różany, gdzie nawet teraz ciągle jeszcze kwitną róże :) Przyszło też ochłodzenie.


 Październik 2015
Tydzień 2
Jakkolwiek by to nie brzmiało, jest tylko jeden miesiąc, gdzie student odpoczywa. I jest to październik :) Przez resztę roku jesteśmy zbyt zajęci wszystkim dookoła notatek, żeby zabrać się na poważnie za jakikolwiek inny projekt, w związku z czym i ja wykorzystałam ten czas w 100% na hobby. Przede wszystkim zabrałam się za uszycie od nowa peleryny pod cosplay z zeszłego roku (wciąż czekam na dobrą pogodę do sesji zdjęciowej tej postaci), nauczyłam się malować i zakładać sztuczne rzęsy pod inną. W gruncie rzeczy w końcu miałam czas dla siebie :)

 Październik 2015
Tydzień 3
Jesień w pełni, w związku z czym moim głównym zajęciem było w sumie chodzenie na uczelnię, zbieranie kasztanów i sprzątanie w przydasiach. Odkurzyłam moją zaniedbaną biblioteczkę, przypomniałam sobie że umiem rysować i zrobiłam porządek w butach.

 Październik 2015
Tydzień 4
Przysięgam, próbowałam połączyć siły kulinarne moje i mamy. Problem polega na tym, że nie koniecznie wychodzą nam takie fuzje i zamiast tortilli wyszły nam placki z sałatką. I tak było pyszne ;) Z innych zajęć- zabrałam się za ćwiczenia z piórkiem i w końcu ruszyłam z szyciem stroju.
 Październik 2015
Tydzień 5 
Październik pożegnałam z gorączką i chorowaniem. Na szczęście okazało się że nie było to nic zaraźliwego i szybko udało mi się stanąć na nogi (czy raczej postawiono mnie- Luby przyjechał z wizytą ;D). W końcu miałam okazję pozwiedzać Nową Marinę i na legalu biegać z aparatem po parku.
I to tyle jeśli chodzi o październik. Mam nadzieję że nie zamęczyłam Was historią mojego życia (która de facto coraz bardziej przypomina pewną turecką telenowelę), i z przymrużeniem oka przyjmiecie moje opisy ;) 
Trzymajcie się ciepło (szczególnie wszyscy z południa kraju) i do zobaczenia niedługo!

LO

Winter wonderland

23:26

W ramach przerwy od gonienia z PLem zdecydowałam że tym razem wrócę do przerabiania zdjęć. Znalazłam dwie zimowe, bardzo klimatyczne fotki i stwierdziłam że tym razem wypadałoby coś z nimi zrobić. Wyzwanie w Scrapkach okazało się idealne- mapka Nats od razu wpadła mi w oko do tego stopnia, że nie miałam ochoty zmieniać w niej absolutnie nic :)







Wyszło może mało kolorowo, ale jakoś wyjątkowo mam ostatnio ochotę na clean&simple ;) Scrap leci na wyzwanie, jeśli macie ochotę obejrzeć inspiracje, albo dowiedzieć się więcej o wyzwaniu, zapraszam do kliknięcia w obrazek poniżej :)

http://scrapkipl.blogspot.com/2015/11/scrapkuj-z-nami-mapka.html

Dajcie mi znać czy podobają się Wam takie "puste" scrapy i zapraszam za kilka dni na następną dawkę koszulek ;)

Instagram


Popular Posts

Like us on Facebook

Flickr Images