album

ÅšwiÄ…teczne szkicowniki

22:05

Prezent szkicownik

Niby już dawno po świętach, ale przypomniał mi się niewielki prezentowy projekt, który realizowałam jeszcze w grudniu. To fajny prezent nie tylko na Boże Narodzenie, więc jeśli macie kawałek washpapy i godzinę wolnego czasu, to zapraszam na kilka wskazówek jak wykonać personalizowany szkicownik.

album

Mini album z nowej Mariny

18:41

http://stalowa-kanciapa.blogspot.com/2017/05/mini-album-z-nowej-mariny.html
Ostatnio zdecydowanie za dużo czasu poświęcałam na czynienie Project Life'u, projekty i pracę - stąd mała odskocznia i wyjątkowo inny temat, czyli randka z mini albumem. Zapraszam wycieczkę po Nowej Marinie :)

album

Project Life- czerwiec 2016

16:03

http://stalowa-kanciapa.blogspot.com/2016/10/project-life-czerwiec-2016.html

Nowy album, nowe wyzwania, nowe rozkładówki, czyli czerwiec w trzecim albumie. Dzisiaj serdecznie zapraszam do podejrzenia moich letnich rozkładówek i oceny zmian, jakie zaszły w nim od ostatniego albumu :)

album

Grecki Instagram album

08:00

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać mój pierwszy album Instagram na który się skusiłam :) Tak tak, wiem że szaleństwo na nie zaczęło się dobrze ponad rok temu, ale czekałam na wydarzenie, które będzie warte poświęcenia takiego maleństwa i w końcu takie znalazłam- zapraszam serdecznie na wycieczkę po Krecie!



Mój albumik nie będzie składał się tylko z instagramowych fotek :) Szczerze powiedziawszy to dla mnie zupełna nowość, bo pierwszy telefon z androidem jaki przyszło mi ze sobą nosić pojawił się u mnie dopiero pod koniec czerwca. Tak czy inaczej- robiłam masę zdjęć, a te które najbardziej mi się spodobały po prostu musiałam oprawić, nie ważne, z aparatu czy Insta!
PS. Jeśli jeszcze nie widzieliście mojego profilu, a chcielibyście popodglądać, to zapraszam serdecznie TUTAJ ;)




 Tak na prawdÄ™ to wszystko byÅ‚o dla mnie nowe :) Pierwsza wycieczka za granicÄ™ (zresztÄ… pierwsza samodzielna), pierwszy lot samolotem i najważniejsze... pierwszy raz widziaÅ‚am Morze Åšródziemne! Wybaczcie ten entuzjazm, ale zobaczyć morze, które jest NIEBIESKIE, a nie granatowo- zielone to dla mnie zupeÅ‚na bajka. Ogólnie rzecz biorÄ…c ja i mój Luby raczej wyznajemy zasadÄ™ "poznać swoje, a nie cudze chwalić", ale ciężko nie wpaść w zachwyt kiedy na każdym kroku widać tak piÄ™kne krajobrazy :)





 Jak widzicie, część wyprawy poÅ›wiÄ™ciliÅ›my na oglÄ…danie garnków. Wiem że w dzisiejszych czasach chodzenie do muzeum jest passé, ale uważam że marnotrawstwem (i zniewagÄ…) jest przybyć do cudzego kraju i nie doÅ›wiadczyć jego kultury od podszewki, a najwiÄ™ksza kompresja tejże znajduje siÄ™ w muzeach. BiorÄ…c pod uwagÄ™ że Kreta to kolebka cywilizacji europejskiej, że to miejsce gdzie dzieje siÄ™ lwia część mitów... cóż, żyÅ‚ka historyka nie daÅ‚a mi tego przepuÅ›cić.





Teraz to co tygryski lubią najbardziej... Jedzonko! Wyjeżdżając zdecydowaliśmy że chcemy mieć zapewnione wyżywienie w hotelu, ale co to za wyjazd bez kosztowania miejscowej kuchni na mieście... Szczerze powiedziawszy mieliśmy więcej szczęścia niż rozumu, bo trafił nam się niesamowicie ciepły, rodzinny hotel, gdzie posiłki były przygotowywane bezpośrednio pod naszym nosem, a ich jakość... cóż, gdyby nie to że kuchnia grecka jest cudownie lekkostrawna, spasłabym się jak dziki wieprz. Czasami jednak decydowaliśmy się na małe szaleństwa, takie jak na przykład souvlaki z toną świeżuchnych frytek :)
Przy okazji- trafiliśmy na sam początek sezonu cytrynowego... Macie pojęcie, że tam cytryny potrafią być słodkie? Im brzydsza z wierzchu tym bardziej pyszna, wypiłam w Grecji hektolitry lemoniady :)






Tak na prawdę jest tylko jedna rzecz, z którą nie poradziłam sobie w Grecji ani trochę- mój angielski. W dzisiejszych czasach to podstawowy język służący komunikacji zagranicznej, a ja kompletnie sobie z nim nie radzę. Owszem- rozumiem 90% dialogu, poprawnie piszę i mam średni zasób słów, ale bariera językowa kompletnie mnie blokuje. Nawet kiedy ktoś zapyta mnie na ulicy o drogę, jedyne co mogę z siebie wykrztusić to propozycja poprowadzenia lub... przejście na język niemiecki. Dlatego też strasznie ciężko było mi nawiązać z kimkolwiek dialog, co dla takiej gaduły jak ja było nieziemską męczarnią :)




Poza tą drobną wpadką, mogę powiedzieć że bawiłam się jak nigdy :) Nie ważne, że wyglądaliśmy jak typowi "rasowi turyści" (no na prawdę, dlaczego nigdzie nie ma poradników typu "jak ubrać swojego mężczyznę krok po kroku"), że codziennie robiliśmy wieczorem zdjęcia zachodów słońca (codziennie! Dokładnie takie same, słowo!), nie ważne że chciałam zmajstrować Wam mały filmik o wyjeździe i pokazać kilka pięknych miejsc, a dopiero 4 dnia zreflektowałam się że moja lustrzanka cały czas nie nagrywała dźwięku (sic!). Było cudownie :) Mam nadzieję że jeszcze kiedyś uda mi się spędzić tak wakacje :)



Na koniec mam dla Was kilka szczegółów, których nie dodawaÅ‚am wczeÅ›niej, 
żeby nie zaburzać ciÄ…gÅ‚oÅ›ci zdjęć :) 






album

Wakacyjny mini albumik

20:16

Cześć! Podczas czyszczenia mojego folderu ze zdjęciami znalazłam kilka fajnych fotek z mijających wakacji :) Nie chciałam żeby się zmarnowały, ale było ich za dużo na kilka LO, więc zdecydowałam że skleję po prostu kieszonkowy mini album. Będzie bardzo prosto- wykorzystałam tylko papiery Piątku 13 na bazę i dodatki z wykrojników, naklejki od Simple Stories (I AM i Summer Vibes) plus kilka dotsów i kwiatków na okładkę. Prosto? No to zapraszam do oglądania efektów.





Nie wiem czy zauważyliście, ale Piątek wydał ostatnio dwie nowe kolekcje, dziecięcą i ślubną :) Obie są fajowe, i przede wszystkim ładnie łączą się z tymi wcześniejszymi (sprzed Na morzu i Carpe Diem), więc zdecydowanie mam do nich słabość :) Co ciekawe, mają na prawdę duży potencjał do łączenia się z zagranicznymi dodatkami, na co wpadłam w sumie dopiero zestawiając naklejki od Simple Stories. Apropo's naklejek- dawno nie trafiły mi się tak genialne wzory :) Z dwóch arkuszy zrobiłam ten i instagramowy albumik z wakacji (pojawi się u mnie na dniach) i nadal została mi ponad połowa wzorów. Takie zakupy to ja lubię :)




Co jeszcze? W dalszym ciągu męczę enamel dotsy od Freckled Fawn (do kupienia TUTAJ), które wciskam po prostu wszędzie. Był taki moment, że nie używałam ich w ogóle- miałam kilka zestawów od Primy i po prostu przejadły mi się wiecznie te same stonowane kolory, a tutaj arkusik ma niewiele mniej kropeczek, za to prawie 1/4 niższą cenę. Sama mam chyba z 6 zestawów i polecam je w ciemno :)





Ostatnią rzeczą do której w końcu wróciłam jest klej w rolce. Ja mam ten największy, czyli wersję różową, ale z tego co pamiętam są jeszcze dwie. Wiadomo, nie zastąpi Magica, szczególnie że kosztuje 3x więcej przy takiej samej lub mniejszej wydajności, ale całkowicie przerzuciłam się na niego przy podklejaniu zdjęć. Po pierwsze nie ma opcji że zalejemy fotkę i zacznie nam falować (nie śmiejcie się, ale do tej pory zdarza mi się chlusnąć za dużo kleju i potem w panice szukam chusteczek), po drugie jest tak samo trwały i mocny jak Magic. Fajna sprawa, polecam choćby wypróbować. Na wyjazdach jest niezastąpiony :)




Na razie to tyle :) Zapraszam Was na powiew antyku za kilka dni, mini album z Grecji już gotowy i czeka tylko na sesję zdjęciową. Podoba się Wam taka malutka forma? A może zainteresowałam Was jakimiś przydasiami z listy? Dajcie znać i do zobaczenia :)


album

Eksperyment

08:30

Nigdy nie byłam porażającą fanką LO- od samego początku miałam z tą formą jakoś pod górkę i nie wiedziałam za bardzo czym to jest spowodowane. Kilka dni temu zaczęłam się zastanawiać dlaczego- przecież lubię oglądać takie prace i w sumie mam gdzie je trzymać... Mimo wszystko coś mi nie banglało i tak oto w ramach eksperymentu zdecydowałam się zmienić format moich scrapów na mniejszy- A4 :)


Na razie nie szalałam z dodatkami, muszę zobaczyć jak zwykłe koszulki na dokumenty poradzą sobie z taką zawartością :) Jeśli jednak forma się sprawdzi, wydaje mi się że zdecydowanie częściej będę zabierać się za layouty :))






Jak Wam się podoba taki rozmiar? Robiliście kiedyś LO w takiej formie, czy raczej dopuściłam się bluźnierstwa, odsuwając na razie format 30x30? ;)

album

Podsumowanie- Project Life 2014/2015

13:17


Cześć :) Zgodnie z obietnicą, dzisiaj mam dla Was zbiorcze podsumowanie Project Life. Nie ukrywam że z pewną dozą nieśmiałości zabieram się za ten temat, bo mimo że ukończyłam już swój pierwszy rok, wcale nie czuję się jakoś szczególnie bardziej doświadczona niż kiedy zaczynałam :)

album

Podsumowanie- SMASH 2014

15:36

Podsumowanie Project Life cały czas się tworzy (musicie mi wybaczyć, ale to na prawdę jest mnóstwo pracy), więc zdecydowałam się pokazać Wam formę, która bardzo długo czekała na swoje podsumowanie :) Mowa oczywiście o SMASHu. Tak na prawdę leżał ukończony już od dłuższego czasu, ale tak to już było, że znalazło się na prawdę milion ważniejszych spraw i koniec końców nie dałam rady całego go obfocić. To jak, gotowi na na prawdę dużą liczbę zdjęć? :)




Jak już wiecie z TEGO postu, to był mój pierwszy SMASH za który zabrałam się na poważnie, ale na pewno nie będzie to ostatni :) W przygotowaniu są już dwa kolejne :P Ja z mojego zeszytu zrobiłam coś na kształt albumu z elementami jurnalingu, przy czym oczywiście znalazły się tu wszystkie "śmieciuszki" z całego roku, czyli bilety, zasuszone kwiatki, listki, piórka. Za to uwielbiam tę formę, dzięki niej nic nie ginie i tak na prawdę bardzo przyjemnie się do niej wraca :)

Ale jak ma być podsumowanie, to będzie i wykaz wad i zalet po roku. Znowu zaczynamy od wad :)

Wady:
1. Chociaż się nie wiem jak starałam z ograniczaniem warstw, i tak zeszyt wygląda na wypchany. Kiedyś strasznie się przed tym efektem broniłam i jakoś nie mogłam się z nim pogodzić, ale dzisiaj zupełnie mi nie przeszkadza (wyjątek: strona na której użyłam kosteczek 3D, więcej raczej tego nie zrobię, bo nie warto).
2. Nie nadaje się do pokazywania rodzinie, to raczej taki mój osobisty albumik.
3. Mój błąd taktyczny, czyli powieliłam materiał który już znajdował się w Project Life. W przyszłym roku potraktuję SMASH zupełnie inaczej, to będzie raczej kreatywna baza + pamiętnik, a nie album. Nie widzę sensu w opisywaniu karta po karcie tych samych zdarzeń, które już przerabiałam w Projekcie.

Zalety:
1. W porównaniu do Project Life to mała, zgrabna forma, którą można zabrać na wyjazd i nic się z nią nie stanie :) Uwielbiam tę mobilność i często to wykorzystuję.
2.  Można do niego wrzucić wszystko. Ja wykorzystaÅ‚am SMASH jako moje zaplecze do PLa, czyli wklejam tu niewykorzystane zdjÄ™cia, wpisujÄ™ jurnaling który siÄ™ nie zmieÅ›ciÅ‚ (albo po prostu traktujÄ™ SMASH jako pamiÄ™tnik), no i to o czym już wspomniaÅ‚am- wklejam tu wszystkie bibeloty, na które nie ma miejsca w sterylnym albumie do Projectu.
3. SMASH to dla mnie forma odmóżdżająca. Nie muszę totalnie nic planować (jeeej!), zdjęcia wklejam jakie mi zostaną, mogę legalnie chlapać, stemplować i nie muszę się wysilać tak jak przy kaligrafowaniu na kartach :)
4. To szybka forma, dziennie potrafiłam zrobić nawet 3-4 strony, jeśli oczywiście pozwoliła mi na to wena.

Jak widzicie SMASH bardzo często porównuję do Projektu. Głównie jest to wina mojego prowadzenia obu form, które w większości się pokryły, dlatego w przyszłym roku (startujemy od stycznia) będę zupełnie inaczej do tego podchodzić :) Jeśli też prowadzicie (albo usiłujecie prowadzić) SMASH, dajcie mi proszę w komentarzach wasze wady i zalety, porównamy czy mamy podobne odczucia. SMASHe robione ręcznie oczywiście też się liczą :)

PROWADZENIE ZESZYTU
Jeśli chcecie zobaczyć daną stronę w większej rozdzielczości, wystarczy kliknąć na obrazek.









Instagram


Popular Posts

Like us on Facebook

Flickr Images